Majówka
3 05 2008 Komentarze : Bez komentarzy »Kategorie : Rowery, Wielkopolska, Wielkopolski Park Narodowy
Bezdroża i drogi – tak właśnie wyglądała dzisiejsza wycieczka rowerowa w okolicy Mosiny, zahaczająca o Wielkopolski Park Narodowy. Przede wszystkim bezdroża, bo znów mapa pokazywała drogi istniejące tylko w teorii.
Taka sama kreska w terenie okazała się albo dziurawą miedzą albo dobrze utrzymaną drogą szutrową. No, ale jak już będę znał wszystkie okoliczne drogi, to mapa będzie niepotrzebna.
Tym razem w ramach wiosennego rozruszania mięśni wybrałem się na przejażdzkę po Wielkopolskim Parku Narodowym (WPN – jak zwykle
) – nie mylić z WNP. Wyczekałem do godz. 16:00 na popołudniowe światło i opłaciło się. Wiatr trochę zawiewał, ale było ciepło i przyjemnie. Trochę zmyliła mnie mapa, bo tam gdzie miał być szlak rowerowy była dziurawa ścieżka, a potem i nawet i ona zniknęła i musiałem się przedzierać przez krzaki. No ale teraz już wiem, którego miejsca unikać.
Tym razem w planach była wycieczka do Kórnika. Najpierw zajrzeliśmy na zawody MTB w Puszczykowie, a potem ruszyliśmy w trasę. Z początku było chłodnawo i trochę kropiło, ale przed południem się rozsłoneczniło i robiło się coraz cieplej (minus wiatr, który cały czas zawiewał).
Myślę, że można to nazwać Rajdem Szarlotkowym, bo nie chwaląc się – zjadłem dwie po drodze. Jedną w Rogalinie – dobra! (“z dużymi kawałkami owoców” – jak mówią w reklamie) i w Kórniku pod zamkiem – ciepła, nienajgorsza ale mikroskopijna.
W Kórniku zjedliśmy też obiad, mimo początkowych obaw, że do Restauracji Kórnickiej nie wpuszczają w stroju sportowym.
Z zewnątrz restauracja sugerowała tzw. “styl GS-ów”, ale w środku nawet całkiem całkiem. To znaczy było tam wiele stylów: rustykalny, myśliwski, etnograficzny i jeszcze pewnie kilka innych.
Jedzenie niedrogie i dobre – kuchnia polska – tylko trochę długo czekaliśmy.
W sumie wyszło 66 km w tzw. terenie mieszanym, większość szosą ale i były też odcinki po drogach leśnych. Na polnych drogach po ostatnich deszczach bardzo mokro i wielkie kałuże, natomiast w lesie o dziwo bardziej sucho.
Tematem dzisiejszej lekcji… a, to nie ta bajka. W każdym razie – poszukiwanie wiosny, oczywiście na rowerze. W lesie jechało się całkiem sympatycznie, natomiast na polach wiatr gwizdał niemiłosiernie. W sumie było tylko 30 km, ale wiatr podnosi stopień trudności 1,5 raza.
Zdjęcia dostępne po kliknięciu w miniaturkę.
Tak jak obiecałem, wrzuciłem parę zdjęć z weekendowego wypadu rowerowego do Krajkowa. A właściwie rezerwatu Krajkowo koło Mosiny, tuż nad brzegiem Warty.
Kliknij tutaj aby obejrzeć zdjęcia.
Dziś kilka zdjęć z wypadu do Parku Krajobrazowego Promno. Pogoda była dobra na jeżdzenie rowerem, około 25 stopni Celsjusza, tylko niestety było duszno i wilgotno. W sumie przejechaliśmy 82 km, trochę błądząc bo miałem tylko kiepską mapę tych okolic, a w pewnym momencie skończyła się i ona.
Ale od czego słońce – wystarczy zlokalizować kierunki świata i jechać mniej więcej tam, gdzie spodziewamy się lokalizacji punktu docelowego.