Nad Drawą
9 06 2010Zdjęcia z długiego weekendu nad Drawą.
Kategorie : Niziny
Zdjęcia z długiego weekendu nad Drawą.
Tym razem - inaczej niż zwykle - nie pojechałem na długi weekend w góry, a na niziny. No może niezupełnie niziny, bo sporo tam wzgórz, nawet do 200 m n.p.m. Celem wyjazdu była rekreacja rowerowa i plan został wykonany w 100 procentach. Ale do rzeczy.
Jeśli chodzi o trasy rowerowe to:
- drogi leśne są w sporej części piaszczyste, często nieprzejezdne dla roweru
- zdarzają się drogi żużlowe w lesie, szczególnie gdy łączą jakieś miejscowości
- oznakowanie szlaków jest średnie, widać że część znaków dawno nie była odnawiana i są słabo widoczne
- szczególnie mylący był niebieski szlak z Milska na południe wzdłuż Odry - gubiłem i znajdowałem go ze trzy razy; słońce grzało tak, że nawet kawałek pojechałem w przeciwnym kierunku niż miałem zamiar ![]()
- turystów na rowerze praktycznie brak - przez 3 dni nie spotkałem żadnego, o tłok można się więc nie obawiać (przynajmniej w tym okresie)
- mapa WzKart 1:100 000 (M-33-7/8) nie jest wystarczająca do jeżdzenia rowerem po lasach, tym bardziej ze względu na nieaktualność - nie ma niej bardzo wielu szlaków.
Baza noclegowa - miejscowość Bojadła, gospodarstwo agroturystyczne państwa H. i M. Michalak, które wszystkim polecam. Bardzo sympatyczna atmosfera, dobre jedzenie, jest gdzie wypocząć w ogródku, zrobić ognisko itp.
W wiosce są 3 sklepy spożywcze, jest apteka, poczta, bank spółdzielczy, więc dość nieźle jak na wieś z 1200 mieszkańcami. Jest też i pałac
przygotowywany obecnie do remontu. Do Zielonej Góry jest 24 km przez Milsko czyli przekraczamy Odrę promem (uwaga, czasem mogą się zdarzyć kolejki - najbliższe mosty w Sulechowie albo Nowej Soli). Prom zabiera zwykle 5-6 samochodów osobowych - w zależności od ich rozmiarów. Kursuje w porze dziennej, dokładne godziny są podane na tablicach informacyjnych - jedna jest na szczęście w Bojadłach, więc nie trzeba się fatygować nad rzekę.
W okolicy jest sporo różnych pałaców, parków przypałacowych itp. tylko trzeba zjechać z głównej drogi. Zwykle przed daną miejscowością są czerwone tablice z oznaczeniem lokalnej atrakcji turystycznej, tylko czasem trzeba popytać w samej miejscowości, bo mogą leżeć nieco oddalone od głównej drogi (np. pałac w Klenicy).
Polecam ten rejon na wypoczynek, natomiast rowerzystom proponuję uzbroić się w szerokie opony i mocne nogi - czasem rower trzeba pchać, bo jechać się nie da. Uwaga zmotoryzowani - drogi lokalne w tym regionie często są szerokości 1,5 samochodu, więc lepiej się zbytnio nie rozpędzać - trzeba ustępować jadącym z naprzeciwka. A to dlatego, że drogi te są obsadzone drzewami rosnącymi tuż przy szosie - ładnie to wygląda, natomiast zmusza do ostrożniejszej jazdy.