Puszcza Zielonka
22 11 2009Weekendowa wycieczka po Puszczy Zielonka w okolicach Poznania.





Kategorie : Wielkopolska
Weekendowa wycieczka po Puszczy Zielonka w okolicach Poznania.





Szef wzywa pracownika:
Tak to właśnie było, więc w tym niezbyt sympatycznym miesiącu wybrałem się na urlop w góry. Tym razem padło na mało znane Góry Złote położone w sąsiedztwie uzdrowiska Lądek-Zdrój. Zgodnie z przewidywaniami (kto jeździ na urlop w listopadzie?) było pusto, zarówno w “noclegowniach” jak i na szlakach. Stwarzało to też innego rodzaju problemy natury gastronomicznej, bo część punktów była zamknięta. A w samych górach praktycznie nikogo nie było, jedynie na szlakach leżały gałęzie lub drzewa zwalone przez wichurę. Jednego dnia nawet słońce wyszło, szkoda że na tak krótko.
Pod miniaturką są zdjęcia.
Nach Zurich und zurück.
1. Zurich by night
2. Rzeka Limmat
3. Widok na Grossmünster
4. Jedna z przystani jachtowych na jeziorze Zuryskim
5. Nie, to nie brama na cmentarz tylko do restauracji
6. Polybahn - kolejka linowo-terenowa
7. Ulica Münstergasse
8. Most Münsterbrücke
9. Nad rzeką Limmat
10. Rathaus (ratusz)
To być może była ostatnia tak ciepła sierpniowa niedziela, więc nie można było przegapić takiej okazji. Dziś celem był rezerwat w Krajkowie nad Wartą.








Tematem dzisiejszego wyjazdu było polowanie na parowozy. A konkretnie na ten jeżdzący trasą Wolsztyn-Poznań. Dzięki zorganizowaniu ekipy polującej udało się go ustrzelić dwukrotnie - raz jak jechał do Poznania i drugi raz w drodze powrotnej. Jako bonus był też szynobus. A drugi bonus to wielki jeleń, który przebiegł nam drogę razem ze swoją panien… łanią znaczy się. A rogi miał naprawdę duże.
Zdjęcia są pod miniaturką.
Niedzielna przejażdzka do Szreniawy.
P.S.
Zapomniałem dopisać - 3 dziury w dętkach na jeden dzień i jeden rower to chyba dość? Najpierw jedna tuż po wyjeździe z domu, potem druga (duża!) przy zdejmowaniu dętki i trzecia przy powrocie, tuż przed domem. A i jeszcze zapasowa dętka miała wentyl, który nie chciał przejść przez otwór w obręczy. Limit awarii na ten sezon się wyczerpał…
Zaraz nadjedzie pociąg…
… i nadjechał, ale tak szybko, że nie złapałem go od frontu.
Nie ociągać się tam z tyłu!
Czapki z głów…
Wiadukt zdobyty!
Na stacji w Szreniawie.
Detale kolejowe.
Kilka migawek z majówki 2009.



Wiosna na całego, ale mogłoby być trochę cieplej. Dziś słonecznie i bezchmurnie, ale tylko 12-15 stopni C.
Po długiej przerwie wracają zdjęcia.
Pogoda nie zachęcała ostatnio (czyt.: od listopada) do fotografowania. To znaczy może i zachęcała, tylko dlaczego wtedy, kiedy trzeba było jechać do pracy?
Tym razem od pracy udało się oderwać i efektem był wypad w Góry Stołowe. Śniegu na wędrówki piesze było w sam raz, czyli nie więcej niż po kolana. A i to raczej rzadko, bo szlaki były przedeptane, więc śniegu było co najwyżej do połowy łydki.
Innych turystów właściwie nie było, ale nie jest to popularne miejsce na zimowe wycieczki, bo najważniejsze atrakcje są nieczynne (Błędne Skały, Szczeliniec - oblodzone i zasypane śniegiem). Ale nawet tam nie wchodząc można skorzystać z piękna zimowej aury i wędrować po szlakach. Zamiast śladów ludzi była spora ilość śladów zwierząt, a i dwie sarny nawet udało się zobaczyć z dość bliska.
Pogoda była raczej poprawna, w dzień przyjazdu udało się zrobić krótką trasę koło Dusznik. Było piękne słońce, potem niestety już pochmurno i tylko ze dwa razy słońce wyjrzało zza chmur. Ale nie było też źle, bo tylko raz spotkaliśmy się z mgłą i padającym śniegiem.
Poniżej kilka zdjęć, reszta jest w galerii dostępnej po kliknięciu w obrazek.