Rajd Szarlotkowy
13 04 2008Tym razem w planach była wycieczka do Kórnika. Najpierw zajrzeliśmy na zawody MTB w Puszczykowie, a potem ruszyliśmy w trasę. Z początku było chłodnawo i trochę kropiło, ale przed południem się rozsłoneczniło i robiło się coraz cieplej (minus wiatr, który cały czas zawiewał).
Myślę, że można to nazwać Rajdem Szarlotkowym, bo nie chwaląc się – zjadłem dwie po drodze. Jedną w Rogalinie – dobra! (“z dużymi kawałkami owoców” – jak mówią w reklamie) i w Kórniku pod zamkiem – ciepła, nienajgorsza ale mikroskopijna.
W Kórniku zjedliśmy też obiad, mimo początkowych obaw, że do Restauracji Kórnickiej nie wpuszczają w stroju sportowym.
Z zewnątrz restauracja sugerowała tzw. “styl GS-ów”, ale w środku nawet całkiem całkiem. To znaczy było tam wiele stylów: rustykalny, myśliwski, etnograficzny i jeszcze pewnie kilka innych.
Jedzenie niedrogie i dobre – kuchnia polska – tylko trochę długo czekaliśmy.
W sumie wyszło 66 km w tzw. terenie mieszanym, większość szosą ale i były też odcinki po drogach leśnych. Na polnych drogach po ostatnich deszczach bardzo mokro i wielkie kałuże, natomiast w lesie o dziwo bardziej sucho.






